Menu
Jak Adrienne von Speyr nauczała nas się modlić

Martha Gisi
Original title
Wie Adrienne von Speyr uns beten lehrte
Get
Labels
Specifications
Language:
Polish
Original language:
GermanPublisher:
Saint John PublicationsTranslators:
Magdalena Silf, Zofia Turakiewicz (weryfikator)Year:
2026Type:
Article
Source:
Wie Adrienne von Speyr uns beten lehrte. Archiwum Wspólnoty Św. Jana w Bazylei (Maszynopis)
Jest to próba odpowiedzenia na pytanie w imieniu Wspólnoty św. Jana, zadawane nam od czasu do czasu: jak uczyła nas modlić się Adrienne von Speyr? Nie da się na to pytanie odpowiedzieć w kilku słowach. Z pewnością nigdy nie podała nam jednoznacznej recepty. Pamiętam natomiast pewne małe wydarzenie, które w konkretny sposób pokazuje, co Adrienne rozumiała przez postawę modlitewną.
Kiedy kilku członków Wspólnoty św. Jana wyruszało na tak zwaną wycieczkę edukacyjną do Florencji, Adrienne żegnała ich, mówiąc, by starali się jak najuważniej chłonąć wszystko, co napotkają, dokładnie przyjrzeć się dziełom sztuki, ale także cieszyć się tym czasem odpoczynku, wzmocnić się lodami i kawą, jeśli będzie to pomocne do lepszego chłonięcia wrażeń. Na pytanie: „A kiedy mamy się modlić?” Adrienne odpowiedziała z charakterystyczną błyskotliwością: „Nie mówię wam przecież: oddychajcie. Tak samo nic nie mówię o modlitwie”. Była to aluzja do tak ważnej dla Adrienne postawy modlitewnej, która stanowi podstawę dla każdego innego rodzaju modlitwy.
Najpierw należy omówić tę postawę. Z pewnością poruszę przy tym wiele kwestii, które są znane większości z was. Niewykluczone jednak, że podczas retrospekcji przypomną się wam rzeczy już znane.
Modlitwa jest zatem naturalną, stałą, być może nawet nieświadomą funkcją człowieka, która jest mu tak samo potrzebna jak oddychanie. Jest nieprzerwanym wewnętrznym skupieniem na Bogu, które wszystko, co spotyka człowieka, od samego początku każe postrzegać w Jego świetle i być za to wdzięcznym.
To właśnie taka postawa modlitewna jest charakterystyczna dla Adrienne. To przede wszystkim dzięki niej, dziedzictwo Adrienne jest w ogóle przystępne i zrozumiałe. Można śmiało powiedzieć, że całą swoją twórczość stworzyła będąc w tej postawie – swoje komentarze do Pisma Świętego, rozważania na różne tematy życia chrześcijańskiego, Kościoła i sakramentów, kwestii dotyczących wyboru drogi życiowej itp. Jest to postawa, która w przeciwieństwie do ukształtowanej modlitwy indywidualnej oznacza bycie, wewnętrzne nastawienie, czujność – milczące założenie absolutnego pierwszeństwa rzeczywistości Boskiej. Cała uwaga skierowana jest na działanie Boga, próbuje je dostrzec z miłością i poddaje się mu we wszystkich przejawach Jego woli. Adrienne wyraża to w „Świecie modlitwy” w następujący sposób: „Modlitwa, tak rozumiana, byłaby naszym nieustannym trwaniem przed Bogiem, naszą nieograniczonością w obcowaniu z Nim, naszą wolą, by ponad wszelkimi przeszkodami wewnątrz nas słuchać Go i podążać za Nim. Jest to więc głęboka, fundamentalna gotowość, która stanowi podstawę wszystkich rozważań i aktów modlitwy. Gotowość ta musi towarzyszyć nam przez cały dzień, aby o określonych godzinach przejść w stan, który w ścisłym znaczeniu nazywamy modlitwą: stan, w którym nie ma w nas miejsca na nic innego, jak tylko na głos Boga, na wsłuchiwanie się w niego i na nasze uznanie.” [Świat modlitwy, s. 10]
W tym miejscu pojawia się drugie pojęcie, które charakteryzuje całą twórczość Adrienne i jest tożsame z postawą modlitewną. Jest to pojęcie gotowości. Postawa modlitewna jest w głębi serca wypełniona gotowością do słuchania woli Bożej i podążania za nią w każdej chwili. Jest to postawa szczerego: „Mów, Panie, sługa Twój słucha”, w przeciwieństwie do tej, którą częściej można spotkać w dzisiejszym zabieganym życiu modlitewnym: „Słuchaj, Panie, sługa Twój mówi”. W „Świecie modlitwy” Adrienne wyraża to w następujący sposób: „Stać przed Bogiem w wierze oznacza w rzeczywistości: szybko przedstawić Mu swoje życie, ale potem zostawić je i starać się stanąć przed Nim bez żadnej zasłony, niezakamuflowanym, tak by On sam mógł się ukazać i objawić. Patrzeć na Niego, a nie na siebie samego.” [Tamże, s. 243]
Warunkiem prawdziwej postawy modlitewnej jest dla Adrienne zawsze zmiana perspektywy. Nie jest to patrzenie na rzeczy z punktu widzenia człowieka, ale postaranie się o patrzenie na nie z punktu widzenia Boga. Jest to prawdziwe „nawrócenie”, które powinno towarzyszyć każdej modlitwie. Uwalnia ono wierzących od codziennych trosk i pozwala im stanąć obnażonymi przed Bogiem – podobnie jak Adam, który usłyszał głos Boga w raju. Adrienne mówi: „Adam po prostu żyje przed obliczem Bożym, w wierze i szczęściu, a wszystko, co robi, jest zgodne z zamysłem Boga. «Będziesz panował» – mówi mu Bóg. I nie ma wzmianki o odpowiedzi Adama. Jest oczywiste, że rozumie on Słowo Boże i postępuje zgodnie z nim.” [Tamże, s. 7 i n.]
Jednak po grzechu pierworodnym, dodaje Adrienne w tym kontekście, każda modlitwa jest najpierw zakłopotaniem. Człowiek staje przed Bogiem odziany we wszystkie swoje egoistyczne przywiązania, gdy Bóg woła do niego: „Adamie, gdzie jesteś?”. Chrześcijanin musi najpierw uwolnić się od wszystkich tych złych, skierowanych na siebie pożądań i pozwolić się obnażyć, aby móc ponownie stanąć nagim przed badawczym spojrzeniem Boga. Nawrócenie na początku każdej modlitwy musi więc polegać na świadomym porzuceniu wszystkich więzi z własnymi pragnieniami, na wyrzeczeniu się jako przygotowaniu do postawy modlitewnej. Tego właśnie wielokrotnie i we wszelkich formach bardzo stanowczo domaga się Adrienne. Opisuje to wyrzeczenie jako pomoc w trudnościach, które napotykają chrześcijan, gdy ci chcą przyjąć postawę modlitewną. Również w swoich wskazówkach do modlitwy dla wspólnoty św. Jana Adrienne jest bardzo konkretna: należy odłożyć na bok swój nastrój, złość z powodu jakiegoś wydarzenia lub przygnębienie, nawet jeśli powodem tego przygnębienia jest własny grzech. Przeszkodą może być również przekonanie, że to już „się wie”, że przebieg modlitwy jest z góry jasny. Często jednak postawa modlitewna polega przede wszystkim na wytrwałości w chwili, gdy człowiek już nic nie widzi. Może to oznaczać swego rodzaju upokorzenie, rodzaj uniżenia w cichym przyznaniu się do swojej nieudolności. Być może to właśnie jest zamierzone, po to by zaufanie do Boga wzrosło i zostało Nim wypełnione.
W tym miejscu uwidacznia się ostateczne uzasadnienie postawy modlitewnej i jej głębokie znaczenie dla Adrienne. Opiera się ono ostatecznie na Trójjedynym Bogu i tylko w tej perspektywie staje się w ogóle możliwe. Podstawą tego uzasadnienia jest stanie Syna przed Ojcem. „To, co Syn czyni przed Ojcem, pokazuje ludziom i uczy ich, jak mają stanąć przed obliczem Boga”. W to właśnie stanie przed Ojcem Syn przez łaskę włącza zbawionych. Wszystko, co zostało dotychczas powiedziane, znajduje swoje miejsce w życiu Trójcy Świętej; ponieważ Syn z miłości do Ojca zbawił człowieka od grzechu pierworodnego, który polegał na skupieniu się na sobie, człowiek może ponownie stanąć obnażony przed Bogiem i spotkać się z Nim jak w raju.
Obraz ten można uznać za ostateczną konsekwencję osobistego „nawrócenia” Adrienne, jej konwersji. Ponieważ — jak sama niegdyś wyznała — poszukując prawdy, w bezwarunkowym oddaniu odwróciła wzrok od własnej osoby ku Bogu i przez to została coraz głębiej wprowadzana w tajemniczą prawdę Trójjedynego Boga i ogarnięta Jego łaską.
To, że Adrienne nie popadła w pewien rodzaj kwietyzmu, widać w sposobie, w jaki ukształtowała się jej nieustanna postawa modlitewna tak w modlitwie jak i codziennym zachowaniu. Podam jeszcze kilka przykładów. Z przekonania, że wszelka łaska, także łaska modlitwy, pochodzi z krzyża, bierze się u Adrienne w pierwszej kolejności pragnienie pokuty. „Gdy chrześcijanin rozpozna to ukryte źródło wszelkiej łaski, nie poprzestanie na modlitwie, ale będzie pragnął pokuty, choćby w sposób niedoskonały, w duchu naśladowania i miłości.” [Człowiek przed Bogiem, s. 34]
Ta wola i gotowość do pokuty przejawiały się u Adrienne w niezwykłym stopniu. Nie jest to miejsce, aby opisywać, jak bardzo ta gotowość określała całe jej życie, a przede wszystkim jej cierpienie. Wszyscy to wiemy. W tym miejscu wystarczy tylko wspomnieć, przynajmniej na tyle, na ile mogliśmy to dostrzec, jak przejawiało się to na co dzień. Często, gdy ktoś przedstawiał Adrienne swoją prośbę lub prosił o pomoc dla kogoś z naszego otoczenia, na przykład kolegi, nie odpowiadała: „Będę się o to modlić” tylko: „Zrobię coś w tej kwestii”. I można było się domyślić, że miała na myśli pokutę.
W swoich konkretnych wskazówkach dotyczących modlitwy, również tej odmawianej na głos, Adrienne wielokrotnie zwracała naszą uwagę na to, jak modlił się Chrystus. Na przykład w modlitwie „Ojcze nasz”, w której przede wszystkim chodzi o intencje Ojca i o przebaczenie winy, która polega na tym, że nie pozwalamy Ojcu zabrać głosu, a raczej modlimy się, aby moja wola spełniła się na ziemi, tak jak w niebie.
Z upodobaniem powracała również do „tak” Maryi na Wolę Bożą, które ta wypowiedziała tylko dzięki swojej postawie modlitewnej. Adrienne widziała głębokie znaczenie w tym, że w scenie Zwiastowania niektórzy artyści przedstawiali Maryję w pozycji klęczącej, jak kieruje ona swój wzrok wyłącznie ku Bogu, gdy anioł do niej przemawia. Później Maryja w naturalny sposób poddaje swoje myśli i trudności nadprzyrodzonym słowom anioła. „Kiedy pojawia się anioł, widać, że jej postawa i modlitwa zlewają się w jedno, są całkowicie ze sobą splecione. Mówi «tak» całą pełnią łask Bożych, ale pyta też: «Jak to jest możliwe, skoro nie znam męża?». To charakteryzuje ją jako tę, która jest rozważna, zwyczajna, świadoma, mądra, a jednocześnie całkowicie oddana. Jako tę, która myśli po ludzku i jako tę, która wszystko oddaje Bogu. «Niech mi się stanie według Słowa Twego.»” [Świat modlitwy, s. 92]
Adrienne chciała przede wszystkim, żeby jej wskazówki pomogły przełamać drobne ludzkie wyobrażenia i usunąć przeszkody, które mogłyby zasłaniać widok Boga. W kontekście modlitwy błagalnej, która dla Adrienne miała ogromne znaczenie, zwłaszcza w odniesieniu do bliźnich, mówi na przykład: „Być może modlę się o nawrócenie osoby, którą znam, a nawraca się ktoś gdzieś w Chinach”.
Aby ostrzec nas przed wszelkiego rodzaju egocentryzmem w modlitwie, opowiadała ze zgrozą o koleżance, którą spotkała podczas wizyty w szpitalu, leżącą w łóżku ze stetoskopem przystawionym do własnego ciała.
Dzięki głębokiej empatii, którą wykształciła w modlitwie, szybko dostrzegała takie tendencje i nie wahała się interweniować, podejmując pomocne działania, nawet jeśli w danej chwili nie były one dla nas do końca zrozumiałe. Tak było na przykład z jedną z nas, którą Adrienne wysłała do obcego kraju, w którym ta ledwo mogła się porozumieć, zmuszając ją tym samym do całkowitego dostosowania się do obcego środowiska. O tym, że znała tajniki ludzkiego serca, świadczy również następujący fragment: „Zdarzają się oczywiście przekłamania: w modlitwie mogę błagać Boga o konkretną odpowiedź, na przykład, aby pokazał mi, czy mam postąpić tak, czy inaczej; ale jeśli moje pragnienie, aby zrobić to, a nie tamto, jest bardzo silne, odpowiedź Boga może zostać łatwo zagłuszona. Nie pozwalam Mu poważnie się wypowiedzieć, ale słyszę siebie samą jak w spotęgowanym głośniku. Wtedy nic nie zyskuję dla poznania Boga. Człowiek sprowadził Boga do swojego poziomu, a co więcej, pomylił to, co Bóg ma mu do powiedzenia z tym, co sam chce usłyszeć… Pragnąc zrozumieć Boga, kształtuje Go według własnych myśli i poglądów i w ten sposób, nie zdając sobie z tego sprawy, z góry rozstrzyga o wszystkim, co w Bogu jest Boskie… Jeśli chrześcijanin nie uświadomi sobie tego niebezpieczeństwa, stanie się wobec Boga przemądrzalcem, a jego modlitwa doprowadzi go do odwrotności poznania Boga”. [Człowiek przed Bogiem, s. 28 i n.]
Wszelka forma przemądrzalstwa była dla Adrienne odrażająca, ponieważ dostrzegała w niej przeciwieństwo postawy modlitewnej. Jednak tak bardzo, jak odrzucała wyniosłość (mawiała: „ścina mnie”, co w dialekcie oznaczało „przyprawia mnie o mdłości”), tak bardzo ceniła sobie humor, gdy wyrażał on rodzaj bezinteresownej pogody ducha i dystans do własnych opinii lub odrzucenie przekonania o własnej ważności. Być może właśnie w tym tkwiło źródło jej własnego humoru, dzięki któremu potrafiła relatywizować trudne sytuacje w swoim życiu. Tę postawę zachowała do końca. Nie sposób nie przypomnieć sobie Tomasza Morusa żartującego przy wchodzeniu na szafot, kiedy słyszymy, jak Adrienne na kilka dni przed śmiercią zastanawia się żartobliwie, czy w raju jest dla niej jeszcze miejsce.
Other languages